Zastanówmy się najpierw nad pierwszymi wersjami

Otóż J. Bartoszewicz, biograf i apologeta Sosnowskiego, staje w jego obronie, twierdząc, że nie mógł on w brutalny sposób odpowiedzieć Tadeuszowi, gdyż „sam magnatem nie był i dumy w swym sercu nigdy nie czuł”. Wiemy, że Bartoszewicz nie dotarł do tajnych akt i nie znał zdradzieckich służb Sosnowskiego. Ale i uczony historyk, Tadeusz Korzon, broni wojewody do pewnego stopnia, twierdząc, że „Sosnowski był parweniuszem wśród rodów senatorskich”, nie mógł więc potraktować młodego Kościuszki „z wyniosłością pysznego magnata, bo sam nim w rzeczywistości nie był”. W innym miejscu swego dzieła cofnął Korzon jednak swoją tezę, dowodząc z kolei, że „niepodobna byłoby spodziewać się Kościuszce innej odpowiedzi od ojca «który całe życie gonił za krescytywą, a tej nie widział w przybraniu do swej rodziny kapitana ubogiego, bez samodzielnego nawet dachu w Siechnowicach». Dziś, po ujawnieniu akt niechlubnej roli Sosnowskiego w służbie Katarzyny II i jej ambasadorów w Polsce, możemy tę upokarzającą i brutalną rekuzę dla Kościuszki uznać za bardzo prawdopodobną, gdyż tak postępują zwykle wszyscy nowobogaccy. Nie postępowanie Czartoryskich brali sobie tacy za wzór, lecz pysznych i nieodpowiedzialnych Radziwiłłów typu „Panie Kochanku”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Posted by: admin on

error: Content is protected !!