Zamknięcie Ludwiki w zamku ratneńskim

Jakie byty dalsze losy Ludwiki Sosnowskiej po rozdzieleniu jej z ukochanym? Wiemy z różnych przekazów historycznych, ile dawniejsze dziewczęta przeżywały tragedii, gdy nie mogły wychodzić za mąż według wzajemnej skłonności serca, lecz musiały przed ołtarzem „przysięgać innemu dozgonną miłość”. Choć niekiedy nienawiść zalewała im duszę, musiały „przysięgać posłuszeństwo małżeńskie” człowiekowi przez ojca upatrzonemu na męża, który budził w nich lęk, a nawet obrzydzenie i wstręt, nie mówiąc już o wielkiej różnicy wieku. Mo/.na jednak śmiało twierdzić, że sytuacja odtrąconego, ubogiego niemal Kościuszki (w stosunku do rodu Sosnowskich) i tak była o wiele znośniejsza niż jego bogatej dziewczyny. Albowiem, aby uniemożliwić jej jakąkolwiek okazję do porozumienia się z Tadeuszem, wojewoda Sosnowski kazał żonie natychmiast wywieźć ją do dość odległego zamku w Rat- nic, leżącego nad Prypecią, przy ujściu rzeczki Turii. W widłach obu tych rzek, w pewnej odległości od miasteczka, stare murowane zamczysko, zbudowane na palach ze względu na grunt bagnisty, stanowiło niemal naturalną i niedostępną twierdzę, gdyż z trzech stron otaczały je wody, a z czwartej – ciągnęły się bagna. Jedyny dojazd do niego prowadził przez most. zbudowany nad tymi bagniskami. Kontrola nad każdym przybyszem była więc łatwa. Tadeusz Jerzy Lubomirski w osiemdziesiąt lat później w „Bibliotece Warszawskiej” (1855 r.) opublikował opis starostwa ratneńskiego. Z tych jego przekazów dowiadujemy się, że druga siedziba wojewody, a właściwie – od września 1775 r. – hetmana Sosnowskiego nie tylko nie miała w sobie nic reprezentacyjnego, ale była wprost zastraszającym jakby więzieniem dla Ludwiki. Sam zamek wybudowany został jeszc/e za Zygmunta Augusta na usypanym pagórku, ale już w kilkadziesiąt lal później zaczął się rozsypywać. „Stefan Batory wzmocnił go nieco, wyprowadzając mury na wbitych w bagna palach … Usypał też wały broniące od wroga i zalewu wód”. Hetman Sosnowski, przejąwszy starostwo ratneńskie, kazał mury starego zamczyska odnowić i pobudować drewniane budynki gospodarskie. Otoczył opieką ludność miasteczka Ratna, które usadowiło się w widłach Prypeci i Wyżewki, zaś rzeczka Turia okoliła je od wschodu. Z otaczających stare zamczysko wód i bagnisk snuły się nieustannie opary, które nawet najweselsze oblicze mogły zasnuć mgłą melancholii, a cóż dopiero mówić o Ludwice, która przeżyła takie bolesne przejścia i osadzona tu została jak w więzieniu? Kiedy spoglądała z okna na okolicę, nie miała na czym oczu zatrzymać. „Rzeki płyną tam tak leniwie, że nawet trudno rozpoznać kierunek prądu. Gdzie spojrzeć rzeczki, jeziora, trzęsawiska, błota. Gdzie znajdzie się nieco stwardniałej ziemi, tam rośnie wprawdzie dąb, sosna, brzoza lub grabina. Wśród tego jakby zatopionego świata tu i ówdzie piaszczyste wyżyny podnoszą swoje żółtawe siodła, a trawa z lekka upstrzyła gdzieniegdzie ukazujące się piaszczyste pagórki”.

trawa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Posted by: admin on

error: Content is protected !!