W tychże właśnie Sosnowicach

W starym murowanym dworzyszczu, około 1748-1750 r. urodziła się Ludwika Sosnowska. Nie wiemy nic o jej latach dziecięcych, tyle tylko, że miała starszą siostrę Katarzynę. Na pierwsze pamiętnikarskie przekazy natrafiamy dopiero około roku 1765, gdy obie panienki Sosnowskie wywożono na edukację do Warszawy. Z tych starych przekazów dowiadujemy się, że przy końcu lata wspomnianego 1765 roku w dużym murowanym dworzyszczu Józefa Sosnowskiego panowało wyjątkowe poruszenie. Od świtu już przed paradnym wejściem do dworu stała lśniąca karoca, zaprzężona w czwórkę koni. Przed lewym, również murowanym skrzydłem dworu czekała czterokonna landara, do której znoszono podróżne bagaże. Wyszedł wreszcie z dworu słusznej postawy i przystojny mężczyzna. Choć starszy już wiekiem, trzymał się prosto i po pańsku. Był to pan Józef Sosnowski, dziedzic sosnowickich i innych włości, wojewoda połocki, sprawujący nadto „wyższy urząd wojskowy pisarza polnego litewskiego”. Bystrym okiem objął oba pojazdy i zaczął wydawać rozkazy czekającej służbie. Tuż za nim ukazała się jejmość pani wojewodzina – Tekla Sosnowska w towarzystwie dwu młodych panienek, Katarzyny i Ludwiki. Szybko usadowiono się w karocy. Przed gankiem dworu zebrali się domownicy. Ochmistrzyni, krewniaczki, rezy- dentki i służba – płaczem żegnała odjeżdżających. Bo nie był to zwykły wyjazd z wizytą w sąsiedztwo, ale oto obie córki wojewoda Sosnowski wywoził aż do stolicy na dłuższą edukację, więc powód do płaczu był poważny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Posted by: admin on

error: Content is protected !!