W takiej atmosferze Ludwika zamartwiała się o Tadeusza

Nic o nim nie wiedząc, a znając stanowczość i bezwzględność swego ojca, słusznie obawiać się mogła, że może go prześladować. Znalazła się przecież w Ratnie poczciwa i zaufana osoba, która ubolewała nad niedolą panienki. Była nią ochmistrzyni czy też klucznica Kaczkowska. Ale i ona nie mogła dostarczyć żadnej informacji o Kościuszce. Gdy przyszła deszczowa, ponura jesień, Ludwika zaczęła chorować z rozpaczy. Już jej się nawet żyć nie chciało. Wtedy pani hetmanowa przez umyślnego posłańca wezwała bezwzględnego ojca. Przyjechał, ale jego rozdętego wielką ambicją serca nie wzruszyły przygasłe i zapłakane oczy córki, jej pobladła twarz i wychudzona, złamana postać. Twardo stał przy swoim: Jeśli panna wyrazi zgodę na małżeństwo z księciem Lubomirskim, jutro wszyscy wyruszą do Sosnowicy, aby przygotować się do uroczystości ślubnych, które odbędą się hucznie, jak przystało na hetmańską córkę. Ludwika odmawiała jeszcze. Aż któregoś dnia poczciwa klucznica doniosła jej, że pan hetman zapowiedział wyjazd do Sosnowicy na przyszły tydzień i kazał przygotować powozy, a nawet wysłał ludzi dworskich, aby sprawdzili, czy droga po grobli nie jest zalana. Coś się szykowało, o czym Ludwika bała się wprost myśleć… Ku jej radości nieoczekiwanie przybył do Ratna konny posłaniec z listem, wzywającym hetmana do króla.

Uroczystości

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Posted by: admin on

error: Content is protected !!