Uczucie do synka

W tym czasie uczucie do pierwszego maleńkiego synka całkowicie zaabsorbowało Ludwikę. Wpatrzona w maleństwo, zapomniała, że było ono owocem przemocą narzuconego jej małżeństwa. Nawet na swego małżonka zaczęła patrzeć życzliwiej. Już w grudniu 1777 r. książę Józef sprowadził malarza, który narysował podobiznę malca i zrobił kilka jej kopii. Jedną z nich przez umyślnego gońca posłała Ludwika księżnej marszał- kowej Lubomirskiej, drugą swoim rodzicom. Oboje Sosnowscy byli uszczęśliwieni. Marzyli teraz o zobaczeniu wnuka na własne oczy, zaprag-
nęli więc, by córka odwiedziła ich z synkiem. Jak wynika z korespondencji w kwietniu 1778 r., Ludwika wraz z dzieckiem przybyła do Sosnowicy, w której spędziła kilka tygodni.
Tymczasem jej małżonek przygotowywał się do przebudowy części zamku równieńskiego. Zdecydował zatem, że żona z synkiem oraz z fraucymerem i służbą przeniesie się na całe lato do rezydencji Lubomirskich w Romanówce. Tam w sierpniu 1778 r. Ludwika urodziła drugiego syna. Na uroczystość chrztu zjechała cała rodzina. Chłopcu nadano imię Fryderyk. Najbardziej uszczęśliwioną tym wydarzeniem była hetmanowa Sosnowska. W swoich licznych listach do córki o małych wnukach pisała „książątka”, do zięcia zwracała się przez „książę” i słała mu „uniżone ukłony”, a do córki adresowała: „A son Altesse Madame La Princesse Lubomirska, starostine de Romanowo”. Ze wszystkich listów bije wielka miłość do córki i wnuków, ale jeszcze większa duma i wprost pycha z podniesienia w hierarchii społecznej „ukochanej córki”.

miłość

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Posted by: admin on

error: Content is protected !!