Trzeba przyznać, że była to nie lada decyzja i ryzyko w owym czasie

I być może, że to rozpacz po sercowym zawodzie i beznadziejność sytuacji kazały mu szukać zapomnienia „na krańcach świata”. Nie znamy dokładnej trasy podróży Kościuszki do Ameryki. Jedni – jak Leonard Chodźko – podają, że ze Sławinka pod Lublinem, gdzie rejentalnie uporządkował swoje sprawy majątkowe, udał się Tadeusz do księstwa Czartoryskich w Sieniawie, stamtąd do Krakowa, skąd dla taniości podróży zmówił się z flisakami i galarem popłynął aż do Gdańska. Tam wsiadł na okręt udający się do Ameryki. Władysław Dzwonkowski, opierając się na pamiętniku Trembeckiego i liście Kościuszki do Mniszcha, opowiada się za taką wersją. Inni historycy twierdzą, że z Krakowa przez Drezno skierował się do znanego sobie dobrze Paryża, w którym miał kolegów i przyjaciół, a dopiero stamtąd przez Hawr miał popłynąć na drugą półkulę, by wziąć udział w walce wyzwoleńczej Amerykanów. Stanisław Herbst wymienia nawet kolegę Tadeusza, niejakiego P. A. Beaumarchais, przy którego pośrednictwie w czerwcu 1776 r. Kościuszko wsiadł na statek w Hawrze, by popłynąć do Ameryki. Tam już walczyli jego francuscy przyjaciele. Stanisław Schniir-Pepłowski pisze: „Z rozdartym sercem i ze szczupłym zasobem pieniędzy, pożyczonych w dodatku u oddanych mu całym sercem Estków i Żółtowskich – wyruszył Kościuszko w świat daleki, by wśród obcych pozyskać sławę, gdy szczęścia i pracy w kraju nie mógł znaleźć”. Płynąc długie dni i tygodnie przez Ocean Atlantycki, niejeden raz wśród łagodnej fali lub nawet sztormów rozpamiętywał dzieje swej nieszczęsnej miłości … gonił myślą za tak ukochaną, a tak brutalnie oderwaną od niego dziewczyną.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Posted by: admin on

error: Content is protected !!