Sukcesy wojenne Kościuszki w Ameryce i jego przekonania polityczne

Po zakończeniu wojny wyzwoleńczej w Ameryce, gdy Kongres Stanów Zjednoczonych zabezpieczał byt zdemobilizowanych oficerów, nadał Kościuszce stopień generała brygady, obdarzył kawałem ziemi oraz przyznał mu sumę 12 280 dolarów jako należność za zaległy żołd i odprawę. Zastrzegł jednak, że „z powodu chwilowych trudności skarbu państwa” generał otrzymywać będzie tylko przewidziany ustawą procent (6%) od należnej mu sumy, tj. 736 dolarów rocznie. Amerykańscy towarzysze walki przyznali Kościuszce – jedynemu z Polaków – stały Order Cyncy- nata, owego starożytnego dyktatora Rzymu, który po zakończeniu zwycięskiej wojny powrócił do swojej skromnej siedziby i zajął się gospodarowaniem na wsi. Jak Kościuszko wysoko sobie cenił ten order, świadczy fakt, że będzie go nosił stale na piersi, jako jedyny – do końca swego życia. Wyobrażał on jednogłowego orła wyrobionego ze złota o diamentowych oczach, zawieszonego na biało-błękitnej wstążce. Na orderze umieszczona była podobizna Cyncynata z napisem: „Wszystko poświęcić należy w służbie ojczyzny”. Kościuszko jako były obrońca i zwycięski komendant twierdzy West Point nad rzeką Hudson mieszkał tam i po zakończeniu wojny. Lucjan Siemieński na podstawie różnych przekazów, m.in. również J. U. Niemcewicza, pisze: „Kościuszko nieraz długie godziny przebywał w swoim ogródku, który sobie urządził między skałami  przylądka West Point. Osobliwie ku wieczorowi, kiedy słońce umalowało krajobraz, spuszczał się tam po wyżłobionych w kamieniu schodkach, gdzie pokazują do dziś utrzymywany jego ogródek. Kilkanaście kroków zielonej murawy, krzaki wonnego bzu, katalpy i liliodendrony, a w ich cieniu kanapka z darni, własną zrobiona ręką – ciągnęły go swoją ciszą, tak przyjazną marzeniom o tym, co minęło i o tym, co będzie […] Sam widok z tego ogródka miał wiele tajemniczego uroku […] Nad nim zwieszała się skała – jakby grożąca upadkiem; pod nim była stroma przepaść, a na jej dnie olbrzymia rzeka Hudson, po której – niby przedpotopowe łabędzie – przesuwały się płynące pełnymi żaglami trzymasztowe okręty […] Tęskna myśl Kościuszki jakże często czepiała się żagla, by przeleciawszy Atlantyk, witać w marzeniu dawno pożegnane twarze i miejsca”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Posted by: admin on

error: Content is protected !!