Służba pod okiem

W bocznym pawilonie zamku zamieszkiwał wówczas jeszcze ów utra- cjusz i na pół sfiksowany teść, Stanisław Lubomirski, którego strzegła służba pod okiem mało przejmującej się chorym starej księżny-żony, Honoraty z Pociejów Lubomirskiej. Dopiero teraz dowiadywała się o nim Ludwika różnych najprzedziwniejszych rzeczy. Ten jej teść był tak bogatym i wielkim potentatem w Rzeczypospolitej, że podczas ostatniej elekcji wysunął swą kandydaturę do korony, uważając, że mu się ona należy. To ogromne bogactwo teścia Ludwika zresztą sama mogła zauważyć, natomiast nie wiedziała jeszcze, że był on „dumnym panem i lekkomyślnym, wielokrotnie w swym życiu dopuszczał się gwałtów i bezprawia, że był awanturnikiem urządzającym zajazdy na słabszych, a przy tym jeszcze karciarzem i dziwakiem”. Taką obiektywną charakterystykę dał mu dopiero Władysław Korotyński w sto lat później. Na razie Ludwika bała się już samego widoku teścia, a w wielkie zakłopotanie wprowadzał ją ceremoniał dworski, którego przestrzegała stara księżna Lubomirska. Jako młoda pani na Równem musiała Ludwika zacząć uczestniczyć w życiu towarzyskim Wołynia. W ostatnim dwudziestoleciu XVIII wieku życie towarzyskie, umysłowe i kulturalne w pałacach i dworach magnate- rii, a nawet bogatej szlachty polskiej, płynęło szerokim i bujnym nurtem. Pisze o tym Antoni Andrzejowski w swoich Ramotach starego Detiuka, wspomina Henryetta z Działyńskich Błędowska, opowiada dr Antoni (Antoni Józef Rolle), H. Stecki-Olechnowicz, J. Dunin Karwicki i inni. Gdy Ludwikę świeżo zaślubioną przywieziono do Równego, już samo miasteczko mogło zrobić na niej wrażenie, a cóż dopiero mówić o rozległym pałacu. Była to przecież dotychczasowa siedziba owego szalonego utracjusza, Stanisława Lubomirskiego, na którego dworze jakże często rozgrywały się nieprawdopodobnie lekkomyślne wydarzenia. Nikt niczego nie traktował tu na serio i z rozwagą; wszystko miało służyć tylko rozrywce i zabawie. Wprawdzie książę Józef, nowy właściciel miasta, zamku i wielkich jeszcze, przynależnych doń majątków, czynił, co mógł, aby opanować ten chaos. Zostawszy prawnym właścicielem i przejąwszy adminis- trację przypadających na niego z podziału dóbr ojcowskich, zabrał się najpierw do rozbudowy miasta i ożywienia jego interesów, co w konsekwencji miało przynieść znaczny dopływ gotówki z podatków i danin do kasy książęcej. Młody książę istotnie dużo robił dla rozwoju miasta, ale i w swoim zamku prowadził życie towarzyskie na szeroką skalę. Jednakże szerzej, jaśniej kwitło życie gospodarcze, kulturalno-artystyczne i towarzyskie w Dubnie, które z podziału przypadło wraz z okolicznymi majątkami drugiemu synowi księcia Stanisława – Michałowi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Posted by: admin on

error: Content is protected !!