Rekuza ojca i smutny koniec

A stało się wiele … Nieprzejednany pan Chorąży postanowił przerwać tę romantyczną sielankę kategorycznie. W tym celu kazał żonie i córce spakować natychmiast rzeczy i wywiózł je do swej posiadłości w Galicji. Jednocześnie wysłał do Kościuszki drugi list z odmową, tym razem ostateczną. List ten został opublikowany dopiero w sześćdziesiąt sześć lat po tym wydarzeniu przez wnuka Macieja Żurowskiego, syna Teklusi, Józefa Chwaliboga. Zawarta w nim odpowiedź pana Macieja jest tak pełna szacunku i uznania dla generała Kościuszki, że aż budzi podejrzenia, iż została przez jego potomków poważnie przerobiona lub wręcz spreparowana. Być może, że ton tego ostatniego listu (oryginalnego) nie był tak przykry i ostry, jak poprzedni, ale argument o „niestosowności związku”czterdzie- stoczteroletniego generała z osiemnastoletnią dziewczyną, który jako główną przyczynę odmowy podawał chorąży, raczej nie jest prawdziwy. Takie „niestosowne” pod względem wieku małżeństwa były wówczas na porządku dziennym i nikt się temu nie dziwił. Toteż zapewnienia Józefa Chwaliboga, który w 1857 roku, przysyłając do druku list i broniąc opinii
o swoim dziadku, twierdzi, że istotnie tylko „różnica wieku” była powodem zerwania tego serdecznego i pełnego czułości związku dusz między generałem i jego matką, nie są bynajmniej przekonywające. O tym, jak Kościuszko przyjął ten cios, mówią nam jego listy pożegnalne do ukochanej dziewczyny i jej matki. Przypuszczalnie był on już bardzo zmęczony tą długotrwałą walką o Teklusię i ułożenie sobie życia rodzinnego. Z jego ostatnich listów bije już spokój i rezygnacja. Nie był zrozpaczonym młodzieńcem, jak w 1775 r., lecz dojrzałym mężczyzną, któremu powierzono odpowiedzialne działania społeczne i wojenne. Nie mógł przecież podążyć za ukochaną do Galicji, obowiązki ciągnęły go bowiem w inną stronę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Posted by: admin on

error: Content is protected !!