Powitalny uśmiech

Orszak, zbliżywszy się do dam, salutował, komendant kamieniecki przesłał znajomym panienkom uśmiech powitalny, inni pozdrawiali ziemian. Dowódca tuż obok publiczności zatrzymał się na boku, robiąc miejsce defilującemu przed nim wojsku. Wojsko wyglądało imponująco – opowiada dalej dr Antoni J. (Rolle). – Ubiory nowe i zgrabne, dobór kolorów stosowny, mundury granatowe, szlify i guziki białe, broń wypolerowana, a co najważniejsze – lud młody, pięknie zbudowany, raźny, ochoczy, a miny junackie i tęgie”… Długi czas defilowały oddziały przed generałem, po czym udały się na przedmieście, by po odpoczynku dziennym ruszyć do wyznaczonych im miejscowości. „Tegoż wieczora panie samotnie siedziały w dworkach”, mężczyźni bowiem, co wybitniejsi, znaleźli się na uczcie wojskowej na zamku. „Naturalnie dowódca był przedmiotem rozmowy płci pięknej – pisze Rolle. – Zachwycano się jego skromnym układem, grzecznością, dziwnie ujmującym wyrazem twarzy, cieniem cichego smutku zasępionej”. Doskonale oddaje ten jego nastrój portret Kościuszki pędzla J. Gassiego z 1792 r. Starsze panie opowiadały dużo o jego przeszłości, o romansowej przygodzie z panną Sosnowską, o jego wielkiej rozpaczy, która go aż na drugą półkulę świata zapędziła, gdzie zdobył uznanie i sławę. Panienki z wypiekami na policzkach słuchały tej historii i każda na swój sposób gotowa była pokochać Kościuszkę: jedna – jak bohatera narodowego, inna – jak ojca lub wujaszka, tylko u Teklusi Żurowskiej zrodziła się czuła sympatia dla tego generała-samotnika. Była ona gotowa poświęcić się, osłodzić mu życie, aby zapomniał o swej chmurnej przeszłości. Bo osiemnastoletnia Teklusia miała prawdziwie romantyczną duszyczkę. „Piękną była – nie imponującą pięknością – opisuje ją Rolle za Sewerynem Buka- rem – ale krasą polskiej dziewicy. Nieśmiała, a żądna wiedzy – pod opieką Anny Grabianczanki wykształciła się wcale dobrze, trochę egzaltowana i marząca o rycerzach, gotowa była oddać rękę tylko bohaterowi… Wątła i powiewna panienka miała w sobie coś idealnego. Błękitne duże jej oczy patrzyły na świat rzewnie, uczucia w nich malowało się dużo, ale woli i energii nic. Przeciwnie, poddanie się ciche innej woli … Twarz pełna słodyczy, rysy regularne i piękne, postać kształtna”. Co za dziwny przypadek, że te dwie tkliwe dusze, Kościuszki Tekluni, znalazły się naprzeciwko siebie. Ona już w marzeniach dziewczęcych gotowa była pokochać bohatera; on, z nieutuloną tęsknotą „za żonką miłą” … niewyżyty uczuciowo, z sercem pełnym miłości, które „pragnęło ukochać niewiastę” – jak to słusznie zauważył Korzon.

długi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Posted by: admin on

error: Content is protected !!