Portret Ludwiki przez Grassiego namalowany

milosc-romantyczna1

W czasie pobytu w Warszawie Ludwika zamówiła portret u przebywającego wówczas w stolicy głośnego już włoskiego malarza, Grassiego (1758-1838). Przybył on do Polski z Wiednia w 1791 r. na zaproszenie ks. Józefa Poniatowskiego, którego portret zaczął malować jeszcze nad Dunajem. Utalentowany portrecista otrzymał od razu w Polsce dużo zamówień. Namalował w latach 1790-1792 kilka portretów ks. Józefa Poniatowskiego (w różnych pozach), ks. A. B. Jabłonowskiego (1791 r.), St. Kostki Potockiego, J. F. Moszyńskiego i innych, a przede wszystkim – wiele portretów kobiecych. Jego zazwyczaj wyidealizowane portrety wytwornych kobiet  cechuje w tym okresie miękki modelunek i złotawa tonacja. „Widoczny jest w nich wpływ malarstwa angielskiego, zwłaszcza w tłach pejzażowych i preromantycznej nastrojowości” – jak piszą historycy sztuki. Znane Ludwice panie pozowały właśnie Grassiemu do portretów. Ujrzawszy namalowany przez niego wizerunek swej sąsiadki, Antoniny Eleonory z Komorowskich Ilińskiej, rodzonej siostry słynnej Gertrudy Potockiej – uwiecznionej w Marii Malczewskiego – tak się nim zachwyciła, że natychmiast zamówiła swój portret. Pozowanie odbywało się prawdopodobnie pod koniec lata lub w początkach jesieni 1792. Nie jest więc wykluczone, że w tym samym czasie malował Grassi znany portret Kościuszki, gdyż jesienią tegoż roku Kościuszko jako rekonwalescent przebywał jeszcze w Warszawie. Jest zatem możliwe, że Ludwika w tym okresie mogła niejednokrotnie spotykać się z Tadeuszem właśnie w pracowni Grassiego. Według opisu Jerzego Mycielskiego „portret Ludwiki (zaginiony podczas II wojny światowej) o wymiarach 92X71 … jako dzieło malarskie jest …mistrzowski w stonowaniu barwy białopopielatej i bladoli- liowej: prawdziwa symfonia kolorystyczna «en gris mauve»”. Księżna Ludwika nie była już pierwszej młodości i nie tak czarującej piękności jak Antonina z Komorowskich Ilińska, niemniej malarz wydobył cały jej wdzięk i urok. Na obrazie „widzimy twarz ściągłą i jakby zmęczoną … nos cienki, ale za długi”. Patrzą z portretu na nas „duże, prześliczne, ciemno- błękitne, prawie szafirowe oczy, które dała swemu słynnemu z piękności synowi, księciu Henrykowi. Cała postać owinięta jest w białe gazy, które jedną ręką od twarzy odchyla, a które zlewają się z tłem bladoperłowym; ubrana jest w jasnozłocistą suknię z szarfą lila … podparła się jakby znużona o stół kamienny i z pewnym smutkiem w oczach patrzy przed siebie. W mało którym portrecie dowiódł Grassi równej wykwintności i mistrzostwa w kolorystycznym stonowaniu” – stwierdza Mycielski.

długi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Posted by: admin on

error: Content is protected !!