Podekscytowany toczącymi się pracami Sejmu

Kościuszko przygotował nawet Memoriał dla posłów, w którym twierdził, że podstawowym złem dla kraju jest poddaństwo i obojętność chłopów. Pragnąc, aby w przyszłej wojnie o niepodległość Polski wzięły udział wszystkie stany, tj. szlachta, mieszczaństwo i chłopi, opracował – jak podaje Stanisław Herbst – projekt organizacji siły zbrojnej, w której biorą udział wszystkie warstwy społeczne. Ten 39-letni wybitny strateg i dzielny generał amerykańskiej wojny prowadził jednocześnie prawdziwie sielankowe życie spokojnego gospodarnego szlachcica polskiego. Jak ów rzymski Cyncynat uprawiał rolę, siał i zbierał (dbając przy tym troskliwie o swych poddanych chłopków), polował, porządkował i odnawiał ogród wokół swego dworku. Wówczas to zasadził, historyczny później, leszczynowy labirynt. Gospodarstwem domowym kierowała oddana mu ciocia, Zuzanna Kościuszkówna. Miał Tadeusz urozmaicone życie sąsiedzko-towarzyskie. Odwiedzał siostry, które kochał i z których mężami był bardzo zaprzyjaźniony. Przez miedzę tylko, bo w Siechnowiczach Wielkich, miał miłego i rozumnego sąsiada, Michała Zaleskiego, patrona (adwokata) szlachty i posła ziemi brzeskiej. Uroczą żonę tegoż Zaleskiego, matkę dużej gromadki dzieci, darzył Kościuszko wielkim szacunkiem, zachwycając się nią także jako kobietą. Był przecież zawsze pełen galanterii dla dam. Zachwycał się więc życiem rodzinnym tych sąsiadów i wzdychał: „Gdybym to ja mógł znaleźć taką miłą i kochaną żonkę”. Utrzymywał stosunki towarzyskie z innymi ziemianami, przyjaźnił się także z wojewodą nowogrodzkim Niesiołowskim, którego piękną żonę Annę o cygańskiej urodzie również adorował, w najszlachetniejszym znaczeniu tego słowa. Przyglądając się szczęśliwym stadłom małżeńskim w swoim sąsiedztwie, Kościuszko marzył niejednokrotnie
własnym szczęściu rodzinnym. I kto wie, czy jego liczne odwiedziny sąsiedzkie nie były m.in. także poszukiwaniem towarzyszki życia? A wyprawiał się dość daleko od swoich Siechnowicz. „Nie mamy dokumentów pisze Korzon – ale z wielkim prawdopodobieństwem przypuszczać możemy, że w takich wyprawach od dworu do dworu, jakie się wówczas praktykowały, szczególnie przy świętach dorocznych i kuligach zapustnych, pan generał amerykański bywał zapewne i u Wereszczaków, posiadających majątki w pobliżu Siechnowicz, bywał też w Worończy, głównej rezydencji Niesiołowskich. Kto wie? Może się spotykał z ojcem lub matką Maryli Mickiewicza. W każdym razie przewodniki elektryczne pomiędzy tymi dwoma wielkimi duchami, pomiędzy mężem czynu i „wulkanem” uczucia patriotycznego, szły przez warstwę szlachty brzeskiej, kobryńskiej
nowogrodzkiej”.

gry logiczne dla dzieci

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Posted by: admin on

error: Content is protected !!