Opowieść o pobycie Kościuszki

„Lubo przejęty zasadami równości demokratyczno- -rewolucyjnej (jak na wiek XVIII), nie wzbraniał się przecież Kościuszko zajeżdżać przed pałace i utrzymywać stosunki życzliwej znajomości z książętami. Niektóre wzmianki w korespondencji z siostrą odnoszą się prawdopodobnie do Sapiehów, właścicieli dziedzicznej Dołholiski”. – Jerzy Kazimierz Soroka opowiada szeroko o dłuższym pobycie Kościuszki w Puławach u Czartoryskich. Kościuszko, demokrata i republikanin ze swej struktury psychicznej – nie widział wielkiej różnicy w hierarchii społecznej między sobą a magnatami, tak wysoko postawionymi towarzysko i majątkowo. Jeśli go z nimi okoliczności życiowe łączyły, odnosił się do nich z tą samą uprzejmością, co i do szlachty zagonowej. Również Czartoryscy w Puławach czy Sapiehowie w Dołholiskach przyjmowali go z honorami, należnymi generałowi. A jednak bolesna zadra tkwiła nadal w jego sercu. Rana zadana mu przez hetmana Sosnowskiego nie zabliźniła się dotąd. Pamiętał gorzkie słowa: „Synogarlice nie dla wróbli, a córki magnackie nie dla drobnych szlachetków”. Toteż, chociaż po przyjeździe do Siech- nowicz wszystkie wspomnienia o przeżytej w tych stronach młodzieńczej miłości zwaliły się nań z całą siłą i wiośnianym blaskiem, nie pojechał do Sosnowicy złożyć uszanowania pani hetmanowej. Nawet nie miał pono chęci popatrzeć na wznoszony tam wspaniały murowany kościół. A przecież wiedział, że główny sprawca rozłączenia go z Ludwiką, hetman Sosnowski, nie żył już od kilku lat. Korzon pisze: „Kościuszko … z dawną kochanką osobiście się nie widywał … Obracała się ona teraz w sferach dworskich, z którymi on nie starał się mieć żadnej styczności. W tym czasie szczególniej, tj. w «epoce zjazdu Kaniowskiego» – on zbliżenia nie mógł szukać”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Posted by: admin on

error: Content is protected !!