Moja dusza była przy Tobie

Ile razy mógł tam czytać ów pamiętny list, przysłany mu przez Ludwikę w 1781 r., w którym pisała: „Moja dusza była przy Tobie[…] jestem sercem niezmiennie i dozgonnie Twoją”. Kościuszko jednak trzeźwo zdawał sobie sprawę z tego, że jego ukochana, mimo tak czarującego zapewnienia, jest żoną innego i że z tej sytuacji nie ma już powrotu. Przecież nie usiłował nawet odpowiedzieć na ten list, przesłać zapewnienia, że i on pamięta … Nie przechowały się na ten temat żadne przekazy. Gorycz doznanego zawodu w miłości nie była jedyna; boleśnie dotknął go fakt, że wówczas i w ojczyźnie nie znalazł miejsca, by jej służyć na miarę jej potrzeb, a swojego przygotowania i zdolności. Mimo to ciągnęło go do tej ojczyzny, choć w Ameryce miał już ustaloną pozycję, rangę i skromny, ale zapewniony byt. Zdawał sobie sprawę, że teraz może służyć Rzeczypospolitej Polskiej praktyczną umiejętnością prowadzenia wojny i zdolnościami stworzenia siły zbrojnej, której tak bardzo potrzebuje. Nie brakło Kościuszce i innych okazji do wygodnego i dostatniego urządzenia się w Ameryce. Już wówczas pojawiły się romantyczne i bogate Amerykanki gotowe ofiarować bohaterowi Stanów Zjednoczonych „swe serce, rękę i wór złota”. Wspomina o tvm dyskretnie Niemcewicz, piszą inni, a już zupełnie sensacyjną i mało prawdopodobną wersją raczy nas Ludwik Cieszkowski, opowiadając w swym pamiętniku, co następuje: „Pewna dama amerykańska pokochała Kościuszkę, mimo jego wiedzy, a dowiedziawszy się, iż na powrót wybierał się do ojczyzny, przybyła paradnym ekwipażem do jego mieszkania, ubrana pięknie, z twarzą jednak zamaskowaną. Przyszedłszy do niego, nie mówiąc ni słowa, położyła na stole woreczek z dukatami i bilet w ten sposób napisany, iż mu w nim wyznawała swe przywiązanie, chęć dopo- możenia do powrotu do ojczyzny i bliższych stosunków z warunkiem jednak, aby nie żądał widzieć jej twarzy itd. Kościuszko, zdziwiony tak niespodziewanymi odwiedzinami, patrzał na przybyłą, na bilet i pieniądze, a z piękności ręki i postaci całej wnosząc o zakrytej twarzy, nie wahał się przyjąć warunków, sądząc, że nieznajoma przez wrodzoną wstydliwość chciała mu pozostać nieznaną… Wiedziony podrażnioną ciekawością, postanowił choć w ostatku prosić nieznajomej, aby mu twarz swą odkryła i tak długo nalegał i prosił, aż wreszcie zniecierpliwiona jego żądaniem zawołała: Będziesz swej ciekawości żałował. To mówiąc zerwała z gniewem maskę z twarzy i Kościuszko przeraził się widokiem. Wyglądała okropnie… Z narzekaniem i przekleństwem odeszła, zataiwszy swe nazwisko, a Kościuszko nieprzytomny odszedł prawie na chwilę od zmysłów. Całą tę powieść mam z ust własnych Kościuszki, który będąc w poufałej zażyłości ze mną, sam mi ją opowiadał”.

pieniądze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Posted by: admin on

error: Content is protected !!