Między Sosnowskim i Lubomirskim … zawarty już został pakt

Również Władysław Dzwonkowski pisze: „Między Sosnowskim i Lubomirskim … zawarty już został pakt, mocą którego Ludwika miała się stać ofiarnym haraczem, wyrównującym szulerskie sprawki swego ojca, a regulującym pieniężne sprawy rodziny Lubomirskich”. Latem tegoż pamiętnego roku Tadeusz i Ludwika żyli beztrosko jak w bajce, upojeni wzajemną miłością i nadzieją spełnienia się ich skrytych marzeń. Zajmowali się po trosze dalszym upiększaniem otoczenia starej siedziby Sosnowskich i oczekiwali powrotu wojewody z Warszawy, gdzie załatwił on pomyślnie także sprawę swego wywyższenia: król przyobiecał mu jesienią tegoż roku dać nominację na wakujące stanowisko hetmana polnego litewskiego. Otrzymanie buławy hetmana polnego to było ostat nie i największe marzenie senatora-wojewody Sosnowskiego. Nareszcie syt pieniędzy, zaszczytów i chwały powrócił do Sosnowicy, aby przygotować wszystko na uroczystość zaślubin swej córki z księciem Józefem Lubomirskim. Osiągnął szczyt wyniesienia, miał wpływy na dworze, cieszył się zaufaniem szlachty, uważał się za równego magnatom. Któż mógł się domyślić, że w tajemnicy był na żołdzie Repnina, później zaś Stackelberga. W swej rozdętej ponad wszelką miarę ambicji chytry, sprytny i zręczny gracz osiągnął właściwie wszystko, o czym marzył. Z zadowoleniem oglądał teraz upiększone otoczenie swej sosnowickiej siedziby i dziękował za to Kościuszce. Po naradzie z żoną zawezwał wojewoda córkę i powiadomił o czekającym ją w najbliższym czasie szczęściu. Przefażona tą nowiną dziewczyna wybuchła płaczem i uciekła do swego apartamentu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Posted by: admin on

error: Content is protected !!