Kontrakty dubieńskie

Wesoło i przyjemnie bywało zawsze w Dubnie, zwłaszcza podczas słynnych „kontraktów dubieńskich”, kiedy to kupcy z dalekiego Wschodu i Zachodu przywozili swoje towary, a bogate ziemiaństwo całego Wołynia zjeżdżało się dla załatwienia interesów, spotkań towarzyskich, na bale, przedstawienia teatralne i koncerty; także najsławniejsi artyści w Europie spieszyli tu ze swymi występami. Zwyczajem wówczas powszechnym książę Józef Lubomirski prezentował żonę współobywatelom wołyńskim na wielkich balach i przyjęciach w Równem, a także składał z żoną rewizyty najbardziej godnym i majętnym. Ludwika z mężem odwiedziła więc możną siedzibę wojewody Walewskiego w Tuszynie, była na przyjęciach i balach u ks. Józefa Czartoryskiego w słynnym z fabryki porcelany Korcu, u Bierzyńskich w Ludwi- polu, u książąt Jabłonowskich w Wiśniczu, u Chodkiewiczów w Młynowie, Stempkowskich, Mniszchów, Sanguszków i w Horyniu u swej siostry Katarzyny Platerowej. Niełatwo było Ludwice obracać się swobodnie w tych znamienitych towarzystwach. Męczyła ją i onieśmielała świadomość, że jest przedmiotem ogólnej ciekawości, gdyż wieści o jej romansie z kadetem Szkoły Rycerskiej, o rzekomym porwaniu jej przez Kościuszkę i odbiciu przez ojca, o późniejszej ucieczce do klasztoru itd. rozniosły się szeroko i po Wołyniu, budząc u pań przede wszystkim zrozumiałą ciekawość i sensację. Przerażało ją wprost poznawanie tylu coraz to nowych ludzi. A gdy wreszcie mogła znaleźć się sama, zwalały się na nią wspomnienia o bezpowrotnie utraconym szczęściu. Powoli jednak przyzwyczajała się do księcia-małżonka. Był on zawsze pogodny, a nawet wesoły; nie wypominał jej Kościuszki, nie zmuszał nawet do wizyt, jeśli jechać nie chciała. Z biegiem czasu samopoczucie młodej księżny zaczęło się poprawiać; wchodziła coraz pewniej w swoją nową rolę. Mówią o tym pośrednio liczne listy, pisane przez jej matkę, i dopiski ojca, adresowane do obojga Lubomirskich. Zwłaszcza w pierwszych listach matki – obok gorących słów miłości serdeczności dla córki-„księżny”- uderzały też „uniżone ukłony dla książęcia”, które hetmanowa w każdym piśmie zasyłała. Widać z tego, jak jej nowa rola córki i książęcy zięć imponowali.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Posted by: admin on

error: Content is protected !!