Choroba Ludwiki i pobyt w Warszawie

miloscwartoscizyciepsychologia

Bogusław Leśnodorski napisał, że Ludwika Lubomirska, „wychowana na Nowej Heloizie, nigdy nie miała zapomnieć o Kościuszce. Bacznie, choć z daleka, śledziła stale jego losy, mimo że miała dość własnych spraw, zmartwień i obowiązków. W czasie gdy Kościuszko wypełniał swe wojskowe zadania oraz kochał się i bawił w Międzybożu czy w Niemirowie, Ludwika poważnie zapadła na zdrowiu. Zaatakowały ją silne bóle reumatyczne. Jej organizm dopiero teraz zareagował na skutki długiego przebywania w mokrej i błotnistej Sosnowicy, a przede wszystkim wiecznie wilgotnym Ratnie. Sądząc z listów matki ze stycznia 1792 r., Ludwika miała ostre zapalenie stawów. Leczył ją lekarz z Dubna. Tradycyjnym zwyczajem dziedziczek i matron polskich, pełniących od dawna obowiązki lekarek własnej rodziny, a także służby i poddanych chłopów, hetmanowa Sosnowska zaleciła kurację i swej córce: „Jedyny i skuteczny lek na reumatyzm – pisała do Ludwiki – to konserwowanie się ciepło (ile tylko wytrzymać można) przy pomocy woreczków z prażonym piaskiem i solą, dalej rozcieranie suche, a także mrówczanym spirytusem, okadzanie bursztynem i stałe noszenie angielskiej flaneli”. Widocznie ta kuracja pomogła, bo po dwóch miesiącach Ludwika wyzdrowiała, a nawet udała się z mężem do Warszawy, gdzie zachorował jej teść tak ciężko, że była obawa o jego życie. Tymczasem w Warszawie nastąpił nawrót choroby i znowu matka zaleciła jej poprzednią kurację i radziła, by po ustąpieniu ostrego bólu … udała się na leczenie za granicę, gdzie są sławni lekarze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Posted by: admin on

error: Content is protected !!