Bolesny nieurodzaj

W tym samym czasie ludność Wołynia i Podola ucierpiała bardzo z powodu nieurodzaju. Ludwika donosi matce, że w dobrach szarogrodz- kich szerzy się nagminne zbiegostwo. „Już ponad 180 ludzi uszło” – bo nie dość, że sami nie mają co jeść, to jeszcze muszą wyżywić stacjonujące tam wojsko carskie pod dowództwem jenerała Gołłohuba. (Już po pierwszym rozbiorze Polski wojska carowej Katarzyny swobodnie przechodziły przez terytoria polskie, a co więcej – przebywały na nich, żądając żywności, gnębiąc ludność i niszcząc jej dobytek). Z następnych listów Ludwiki dowiadujemy się, że ludność dóbr szarogrodzkich „przyciśniona jest teraz wielkimi ciężarami”, byłoby więc wskazane, „aby biedniejszym wydać zboże z pańskiego skarbca na zasiewy, bo inaczej będą przymuszeni uchodzić z miejsca”. Informuje też matkę, że „Żydzi płacą co miesiąc kilkanaście dukatów, wykupując się w ten sposób od menażowania żołnierzy”, mieszczanie zaś muszą ich żywić, choć sami cierpią niedostatek. Widocznie wiadomości podawane przez Ludwikę zrobiły swoje, bo z następnych listów dowiadujemy się, że hetmanowa zleciła otworzyć pańskie spichrze, z których wydano ludziom 1229 korcy zboża (za korzec żyta płacono 6 złp). „Pomoże to ludziom do wydźwignięcia się z biedy i pozostania na miejscu” – cieszy się Ludwika. Jak widać z powyższego, Ludwika zaczyna się interesować życiem poddanych, jednakże troska o głodujących nie jest czysto bezinteresownym ludzkim uczuciem, bo chodzi jej przede wszystkim o to, aby ludzie nie uciekali z powodu nędzy do innych majątków. Na szczęście w tym wypadku własny interes łączył się z polepszeniem doli poddanych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Posted by: admin on

error: Content is protected !!